Osobiste nawrócenie prawdziwą cegiełką dla budowli, której na imię pokój

W Polsce: uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej

Potrzeba wiele takich nawróceń, a są one początkowo naprawdę proste. Czy chcesz się nawrócić? To pierwszy stopień nawrócenia, jeśli odpowiedź jest twierdząca. Ale, od czego zacząć? To proste przecież! Od uczciwego rozważania Dekalogu w kontekście własnych czynów, myśli, mowy i zaniedbań. Najwyraźniej wydać na początku czyny. Dekalog pomaga w ich ocenie moralnej. Osoby ochrzczone mają możliwość wyspowiadania się z grzechów. Służy do tego sakrament pokuty. Ktoś powie: „Ale ja nie potrafię przebaczyć, tyle zła mnie spotkało!” . W sensie uczuć to jest całkowicie zrozumiała postawa, ale przebaczenie też trzeba dobrze zrozumieć. To nie jest wymaganie, żeby wszystko było tak samo, jak przed krzywdą, ale jest to decyzja o powstrzymaniu zemsty na nieprzyjacielu. Jest to rezygnacja z odwetu. Przebaczenie największych krzywd jest rezygnacją z odwetu. Taki jest pierwszy stopień przebaczenia. W sytuacji krzywd nie do naprawienia czasem jedyny, ponieważ bywa, że zniszczona psychika nie pozwoli pójść dalej. Wymaganie jest więc proste, a nie nie do sprostania. Można powiedzieć, że przebaczenie składa się z trzech głównych stopni: 1. zaniechanie zemsty za rzeczywiście wyrządzone krzywdy, 2. pragnienie dobra dla krzywdziciela, oraz 3. dążenie do pojednania.

Tak długo, jak katastrofy humanitarne są dziełem ludzkim, a nie skutkiem zjawisk naturalnych, można tworzyć osobiście cegiełki nawrócenia dla pokoju. Musi być ich wiele, gdyż tylko wtedy powstanie z ruin nasz dom, a więc świat rozumiany znów jako 'globalna wioska’, czyli taki, w którym czujemy się na tyle bezpieczni, że możemy ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że to nasz dom.

Migracje ludności z terenów dotkniętych katastrofą wojenną nie są bezpieczne, to oczywiste. Ale bywa, że jest to przemieszczanie się ludności, która przebaczyła. Żeby takie „wędrówki” zaistniały, musi nastąpić pokój na terenie, gdzie toczyła się wojna. Wtedy niektórzy z tych, którzy byli uchodźcami (ratowali swoje życie) wrócą, żeby odbudować swoją ojczyznę, ale wyruszą następni: ci, którzy nie uciekli przed wojną, a potem przebaczyli i z powodu tego przebaczenia nie mogą zostać dłużej, ponieważ prawdziwe przebaczenie zawsze prowadzi przez jakiś kryzys psychiczny tego, kto przebaczył. Ludzie, którzy przebaczyli, potrzebują spokojnych warunków do życia, żeby przestać odczuwać lęk, żeby przestać słyszeć dźwięki syren alarmowych i wybuchów bomb, żeby przestać wreszcie się bać o przyszłość swoją i swoich najbliższych. Ci, którzy nie przebaczyli, wpadają natomiast w pozorny spokój, który tak naprawdę jest zafiksowanym szokiem przejawiającym się właśnie w zablokowaniu silnych emocji. To wrażenie spokoju utrudnia im podjęcie decyzji o przebaczeniu, gdyż nie chcą go stracić. To jest nieprawdopodobnie niebezpieczna sytuacja. Zrozumienie tego procesu jest więc niezwykle istotne, żeby się nie pogubić w czasie po przebaczeniu. Przebaczenie trochę boli tego, kto przebaczył, ponieważ uruchamia się proces wychodzenia z szoku, a więc wraca zdolność do odczuwania emocji i uczuć. One po wielkiej krzywdzie muszą być duże. To, że lepiej nie widzieć tego, co wyzwala wspomnienia traumy, wiemy (my, ludzie) na sposób intuicyjny.

Model mediacji win-win najlepszym przykładem przestrzeni nawrócenia

Początkowo jest to trudny model mediacji do zaakceptowania dla osób ciężko pokrzywdzonych. Dzieje się tak dlatego, że zwykle brakuje zrozumienia tej metody. Warto więc przypomnieć na czym ona polega. Mediacja jako taka zakłada wolę pogodzenia się po obu stronach sporu. To jest wymagane w przepisach o mediacji. Oznacza to, że wcale nie można jej rozpocząć, jeśli brakuje takiej woli u jednej ze stron konfliktu. Nie jest wtedy spełniony warunek początkowy. Dlatego mediacja win-win, w samej swojej 'naturze’, jest ofertą (zarówno dla poszkodowanego, jak i dla krzywdziciela) otrzymania jakiejś korzyści, a nagroda dotyczy już samej woli pogodzenia. Mediacja win-win jest zawsze próbą moralną dla pokrzywdzonego, ponieważ na pewno poniesie jakąś stratę, tzn. nie uzyska on całkowitej rekompensaty za dokonane szkody, choć poszkodowanemu one się rzeczywiście należą. Chodzi więc w tym typie mediacji o to, żeby ten brak w rekompensacie za szkody był jak najmniejszy, jak również o to, żeby krzywdziciel dosłownie za wolę zażegnania konfliktu rzeczywiście otrzymał jakąś nagrodę. Oczywiście, w okolicznościach najcięższych przewinień bywa, że jest to „tylko” zmniejszenie kary. Ale to też jest ogromna korzyść dla krzywdziciela. Podjęcie przez strony konfliktu mediacji jest rzeczywistym dowodem pierwszego stopnia nawrócenia, ponieważ jest dowodem woli zakończenia konfliktu.

Przewijanie do góry