Stan kobiet konsekrowanych jest czymś w rodzaju duchowego schroniska; dla kobiet, które miały powołanie do życia konsekrowanego już w młodości, ale bez własnej ciężkiej winy nie zdołały go rozpoznać. Próba, czyli postulat (1 rok), pozwala zweryfikować tę prawdę, a także dać Panu Bogu finalną odpowiedź: tak, albo nie. Pojawienie się takiej możliwości żadną miarą nie jest zachętą do odkładania sprawy życiowego powołania na lata dojrzałe. W latach, w których można podjąć próbę w stanie kobiet konsekrowanych już nie przeżywa bowiem powołanie zakonne (rozdziela się powołanie do życia konsekrowanego od powołania do życia zakonnego; w późniejszym wieku, po 50-tym roku życia, można jeszcze czasem uratować życie konsekrowane, albo życie zakonne świeckie, ale powołania do życia konsekrowanego zakonnego już nie). Można powiedzieć, że stan kobiet konsekrowanych jest w życiu konsekrowanym czymś podobnym do tego, czym w życiu świeckim są przytuliska dla najbiedniejszych św. Brata Alberta. Większa wolność osobista, niż w zgromadzeniu zakonnym opłakiwana ogromnym osamotnieniem otrzymuje lekarstwo wraz ze ślubem ubóstwa duchowego (podążanie za rozpoznaną we własnym sumieniu wolą Bożą) w miejsce typowego ślubu ubóstwa (całkowite ubóstwo materialne). Silny akcent pustelniczy jest do wytrzymywania tylko, jeśli takie powołanie jest prawdziwe. Małe wspólnoty, jeśli kiedyś powstaną, rzadko będą blisko. Zarabianie na własne utrzymanie, na własne jałmużny czy własny wypoczynek powinno pozwolić wybrać się raz w roku na jakąś ciekawą pielgrzymkę, a nie zaniedbać przy tym ślubowanych duchowych obowiązków. Jeśli kobiety na to nie stać, żyje w zbyt dużym ubóstwie materialnym, albo czasowym.