Czy ktoś już policzył o ile stopni podnosi się temperatura otoczenia przy przerażonym zwierzęciu, nie mówiąc już o przerażonym człowieku?
Wiem to od mojego psa, australian silky terrier’a, który cierpiał na panikę każdego sylwestra. Z przerażenia przegrzewał się i ziajał. Był wtedy jak piecyk, albo termofor. A co, jeśli skala jest nierozpoznana, a do tego ogromna? Nie chodzi o przegrzanie…