Żeby żyć, człowiek musi jakoś przez życie płynąć, albo iść, a czasem nawet biec, ale oprócz tego musi od czasu do czasu odpoczywać. Człowiek, który nie otrzymuje żadnych potwierdzeń traci zdolność do odpoczywania (dodam, że nie mówię w tym przypadku o modlitwie odpocznienia, tylko o zwykłej stworzonej naturze). Dlatego, że jeśliby się niepotwierdzony zatrzymał, szybko by umarł, na dodatek rzeczywiście, a nie w sensie poetyckim. Płynąc, idąc lub biegnąc, ale bez odpoczywania, też zmierza ku śmierci, choć przyjdzie ona później, więc dopóki żyje, ma szansę na jakikolwiek ratunek; ma szansę na uratowanie i dalsze życie doczesne.
Tylko Pan Bóg nie potrzebuje ludzkiego potwierdzenia, ale ludzie potrzebują
Potwierdzenie jest najprostszą metodą obdarowywania życiem, a dzieje się zazwyczaj w obszarze dobrych obyczajów: pomoc bezinteresowna, czyli za nic, jest zawsze pomocą za dziękuję. Brak oczywistego dziękuję, jest szkodliwą niewdzięcznością, czyli brakiem należnego naturalnego potwierdzenia. Dziękuję, proszę, przepraszam nie odnosi się tylko do modlitwy do Pana Boga, ale ma swoje miejsce także w ludzkich relacjach wzajemnych. Wiele braków słusznie oczekiwanych potwierdzeń (wiadomo kto komu pierwszy powinien się ukłonić) usuwa naturalny życiowy grunt pod nogami człowieka niepotwierdzonego, a zamiast gruntu wstawia włączoną na stałe bieżnię do treningu, z której ludzkie istnienie, ale także fauna, nie może zejść tak długo, jak długo nadal nie otrzymuje żadnych potwierdzeń. Jeśli te potwierdzenia w porę nie nadejdą, niepotwierdzone stworzenia na pewno umrą; to kwestia czasu. Jeśli chińską torturą jest dźwięk monotonnie spadającej kropli cieczy, to torturą w kulturach chrześcijańskich zachodnich jest odmowa potwierdzeń. Na ratunek przychodzi dosłownie sam Pan Bóg, choć jeśli pomaga sam Bóg, ratowany niekoniecznie nie umrze fizycznie przed czasem. Uratuje Pan jego duszę, ale doczesne życie o tyle, o ile ludzie zechcą. Warto pamiętać, że brak potwierdzeń jest POSZKODOWANIEM, a osobie poszkodowanej dosłownie należy się pomoc.
Niepotwierdzonych ludzi rozpoznaje się najpierw po tym, że sami przestają potwierdzać, ale kiedyś na pewno potwierdzali
Widać to nawet po niepotwierdzanych niemowlętach, które przez brak potwierdzenia tracą zdolność uśmiechania się, a potem przestają płakać. Dziecko płaczące trzeba utulić, a nie porzucić. Ze starszym trzeba porozmawiać, a nie zafundować mu milczenie.
Osobiście uważam, że brak potwierdzeń jest objawem śmiertelnej choroby społecznej. Umierają całe społeczności, a także masy porzuconych gatunków zwierząt. Dziki w mieście wydają się tylko zagrożeniem, a powinny być atrakcją. Strzela się do nich nie po to, żeby je uśpić i przenieść w lepsze dla nich miejsce, ale żeby je zabić. Warchlaki można przecież uśpić strzałem z zastrzykiem, zabierać i odchowywać, a potem robić z nich paszę dla zwierząt domowych, a pojedyncze dorosłe dziki w mieście nie uczynią wielkiej szkody.
Niepotwierdzone życie konsekrowane również nie ma szans na przeżycie, jeśli ratunek nie przyjdzie w porę
Niepotwierdzone życie konsekrowane nie jest tym samym co nieuznane życie konsekrowane (każda nowa forma życia konsekrowanego najpierw jest nieuznana). Niepotwierdzone życie konsekrowane to takie, które nie ma możliwości, żeby realizować powołanie, czyli np. nie może codziennie uczestniczyć we Mszy świętej, a więc także przystępować do komunii św., ale z przyczyn bez grzechu ciężkiego po stronie tego życia konsekrowanego.
Pierwszym zabezpieczeniem w stanie kobiet konsekrowanych przed odmową potwierdzenia życia naturalnego w stanie życia konsekrowanego, które ma swoją biografię, czyli jest po prostu życiem ludzkim z przysługującym prawami człowieka, z których jednym jest także prawo do zmiany stanu życia, jest prawo do świadka ślubów czasowych, a potem wieczystych; świadkiem powinien być w moim przypadku, czyli zgodnie z wybraną drogą formacji, kierownik duchowy. Niestety mnie odmówiono, a powiedziano, że mogę złożyć takie śluby sama przed Najświętszym Sakramentem. Pozbawienie świadka złożenia Bogu ślubów czasowych i wieczystych w stanie kobiet konsekrowanych jest brakiem potwierdzenia niebezpiecznym dla życia doczesnego tej kobiety, której odmówiono bycia świadkiem jej własnych ślubów. To niebezpieczeństwo trwa tak długo, jak długo nie pojawi się nowa, naturalna ludzka życzliwość, w miejsce poprzedniej, wyrąbanej tamtą odmową. Trzyma mnie więc po złożeniu ślubów wieczystych na Jasnej Górze w lutym 2022 tylko przepis Kodeksu Prawa Kanonicznego, który pozwala na samodzielną zamianę mniejszego dobra na większe.
***
Kobiety konsekrowane w stanie kobiet konsekrowanych tworzą ze światem relacje oparte na wzajemnym szacunku, przy akceptacji podobieństw i różnic w obyczajach, jeśli tylko jest to moralnie możliwe. Nie są posłane do świata, nie są częścią świata, ale żyją w świecie jak zwykłe samotne kobiety, ponieważ nie zostały przyjęte do klasztorów. Z przeróżnych powodów; najczęściej dlatego, że nie rozeznały w porę swojego powołania, więc nie były pewne, czy w ogóle je mają, a pełne światło przyszło zbyt późno, jeśli chodzi o wiek przyjęć.