Rzeczywiście najlepiej prosić Pana o pomoc w nawróceniu, jeśli się jest albo zimnym, albo gorącym. Chodzi jednak o moralność, tego dotyczą te określenia. Św. Bart Karol de Foucauld akurat był zimny, tzn. potwornie grzeszył, ale właśnie to pomogło temu Świętemu dostrzec problem i zdecydować się na spowiedź z całego życia. Nawrócenie gorących to natomiast odbicie się od dna, na które trafiają ludzie gorliwi, np. neofici, albo młode/starsze dewotki. Letni natomiast są problemem, ale nie dla samych siebie, gdyż oni uważają, że jest OK. Utrzymują swoje religijne zwyczaje, chodzą, nawet regularnie, do spowiedzi, czynią od czasu do czasu dobre uczynki, nawet dość często się uśmiechają, nie widzą więc powodu, żeby cokolwiek zmieniać. Metaforę tę ktoś na pewno zrozumie: jeśli pies ma anginę ropną, co zdarza się w świecie zwierząt jak u ludzi, wcina, jeśli w ogóle ma taką możliwość, w dużych ilościach trawę, żeby zaraz potem nią zwymiotować. Tak się zachowuje, ponieważ to przynosi mu ulgę w bólu, gdyż te duże ilości trawy ścierają mu ropne czopy. Potem i tak trzeba psu podać antybiotyki. To jest właśnie postawa zimnych i gorących. Ale letnich wcale nie ma w takiej opcji. Ich nie ma, choć codziennie chodzą do kościoła i siedzą czasem obok gorliwych. Wcale nie widać z zewnątrz kto koło kogo siedzi.