Miłości, miłosierdzia a jeszcze do tego sprawiedliwości, jeśli gdzieś brakuje, tam widać koniec świata, co można też nazwać piekłem na ziemi. Nie są to więc kataklizmy i spektakularne widowiska, przerażające i szokujące, ale koniec życia duchowego. Pan nasz, Jezus Chrystus, ma moc, aby wstrzesić umarłych duchowo, ale trzeba o to poprosić, albo: przynajmniej trzeba chcieć takiego wskrzeszenia. Czyściec na ziemi jest sytuacją duchową uwikłania bez ciężkiej winy osobistej w brak miłości, miłosierdzia, a nawet w brak sprawiedliwości. Z pomocą w tego typu okolicznościach „biegną” Jezusowe błogosławieństwa. Czyściec na ziemi może być tak ciężki jak piekło, z tą jedną tylko różnicą: obietnicy jego końca. Dopiero po śmierci fizycznej nie będzie końca braku miłości, miłosierdzia i braku sprawiedliwości; wierzymy jednak, że nas to nie dotyczy, jeśli żyjemy w świecie doczesnym w łasce uświęcającej. Kto ma inną sytuację duchową, niech idzie, nawet niech biegnie, i to dziś, do konfesjonału i niech się szczerze wyspowiada. Niech żałuje za popełnione grzechy i zadośćuczyni wyrządzone krzywdy. Nadal przecież skrzywdzonych obowiązuje przebaczenie, jeśli krzywdziciel o nie poprosi.