Posługi/duchowe oferty różnych zgromadzeń zakonnych, warto o tym pamiętać, są darem bezinteresownym, tzn. co najmniej nie uzależniają od tego, kto tego daru udziela, a już na pewno nie zawładniają obdarowym. Przykładem najprostszym są Msze św. odprawiane w zamówionej intencji. Drugim przykładem może być karmelitański szkaplerz, kolejnym inne sakramentalia. Także modlitwa różańcowa, choć wyszła od zakonu dominikańskiego, jest darem dla wszystkich ochrzczonych. Jeśli chodzi o miłość Bożą, trzeba pamiętać o kolejności wydarzeń: nie odnajduje się jej najpierw w uwiedzeniu. Tak naprawdę uwodzenie może się zdarzyć na samym końcu, a nie najpierw; dopiero wtedy więc, kiedy już zostało zawarte duchowe małżeństwo, ale najwcześniej w późnym duchowym narzeczeństwie (życie konsekrowane najczęściej jest życiem w duchowym narzeczeństwie), jako forma zapewnienia o prawdziwym uczuciu. NIGDY nie jest jakimś gwałtem, nie jest przemocą. Jest to więc rzecz na lata duchowego narzeczeństwa lub małżeństwa, a służy pielęgnacji miłości oblubieńczej, żeby ta duchowa bieda jednak nie umarła, albo: żeby się miała wciąż bardzo dobrze. To jest jedyna akceptowalna sytuacja uwodzenia, która na dodatek wymaga jakiejś formy prawdziwej zgody osoby uwodzonej. Wszystkie inne uwodzenia i uwiedzenia są kłamstwem o miłości, więc zagrażają zawładnięciem. Jeśli uwiedziona została osoba z nierozeznanym powołaniem do życia konsekrowanego, w pierwszej kolejności, jeśliby chciała „dokopać się” do prawdy o sobie na temat przewidzianej przez Pana dla niej drogi życia, potrzebuje lekarstwa od Bożego Miłosierdzia. Takie lekarstwo niestety nie jest gromem z jasnego nieba, który czasem spada na jakiś innych biedaków i zmienia całą perspektywę widzenia rzeczy, więc trzeba je zażywać co najmniej kilka lat. To mogą być książki o Bożym Miłosierdziu, albo Koronka do Bożego Miłosierdzia, rekolekcje z duchowości Bożego Miłosierdzia, a potem jakaś intensywniejsza praktyka uczynków miłosiernych. Tymczasem miłość zawsze odbarza wolnością, choć potrzeba refleksji, żeby tę wolność dobrze pojąć w różnych życiowych sytuacjach, a także po różnych własnych decyzjach.