
Przywiązanie do Papieży może być profilaktyką grzechów przeciw I. przykazaniu Dekalogu. To jest oczywiste. Podobnie — przywiązanie do Doktorów Kościoła, a także Świętych i Błogosławionych pozostałych. Mówię o moim rozumieniu tego umniejszenia się, o którym czytamy w Ewangelii św. Jana: „On musi wzrastać, ja zaś się umniejszać” (J 3,30). Doświadczenie spowiedzi z całego życia, jeśli ta spowiedź dotyczy rzeczywiście całego życia, pozwala spojrzeć na grzechy wczesnej młodości z dystansu wiary w wieku dojrzałym. Z grzechów dzieciństwa i wczesnej młodości, jeśli dotyczyły tzw. materii ciężkiej (chodzi najpierw o trzy pierwsze przykazania Dekalogu), coś potem powinno pozostać, lub też coś po wielu latach powinno się pojawić, co wyjaśnia się właśnie w świetle takiej spowiedzi, chociaż po wielu latach od takiej spowiedzi. Nie znika to więc całkiem, choć grzechy były lekkie. Choć znika, jeśli nigdy nie podejmujemy tego trudu spowiedzi z całego życia. Kto w dzieciństwie nie chciał chodzić chętnie na Msze św. dla dzieci na godz. 9., co przejawiało się płaczem za pewnym filmem, może odnaleźć po latach… marzenie, żeby pojechać do… Szwecji (właśnie tak może wyglądać biała wełna; „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak karmazyn, staną się białe jak wełna” [Iz 1,18] ). Kto, będąc nastolatkiem, wariował na punkcie jakiegoś aktora, czy piosenkarza, czy zespołu, powinien się na drodze nawrócenia przywiązać, oprócz przywiązania do Pana Jezusa, także do kogoś ze Świętych, czy Błogosławionych, ale można się też przywiązać do Papieży. Dosłownie ze względu na decyzję i wybór Pana Jezusa. Warto poprosić o modlitwę wstawienniczą swojego duchowego kierownika na czas przygotowania do spowiedzi z całego życia. Takie przygotowanie nie powinno trwać długo. Optymalny czas: do dwóch tygodni.
Notabene, ten etap duchowej drogi, w którym odkrywa się ryzyko pychy i miłości własnej w całkowitym przywiązaniu do Pana Jezusa i tylko do Niego, jest w pewnym sensie duchową bramą do nawróceń z religii protestanckich. Niektórzy wybierają wtedy w Kościele Rzymskokatolickim duchowość Maryjną, a kobiety dość często przywiązanie do św. Józefa. Stan kobiet konsekrowanych oferuje pomoc w dodatkowym przywiązaniu właśnie do Papieży oraz do Doktorów Kościoła, ale również do Świętych i Błogosławionych Kardynałów i Biskupów, z odrobiną osobnej uwagi poświęconej niektórym Prałatom. Mam na myśli przykładowo, śp. prał. Stanisława Zarycha w Przemyślu, którego kilkunastu kazań wysłuchałam w 2004 roku, a były nieprawdopodobnie udane. Przypuszczam, że rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego tego Księdza Prałata jest tylko kwestią czasu.