Warto zauważyć, że aktualnie dwa zbiory znaczeń są nadal zmieszane: sprawność afektywna i sprawność intelektualna. A przecież to nie to samo. Pierwsza dotyczy umiejętności rozpoznawania emocji i uczuć zarówno własnych, jak i cudzych, a także zarządzania nimi, a druga — kondycji myślowej. Ciekawe, że ani w jednym, ani w drugim zbiorze nie ma wyobraźni, gdyż ta jest czymś na obraz tablicy, na której można prezentować zarówno emocje, jak i myśli. Nie ma trzeciej funkcji o nazwie wyobraźnia, gdyż ta jest narzędziem. Co jest „mentalne” (umysłowe), nie jest „psychiczne” (emocjonalne). W j. polskim to rozróżnienie jest częste w mowie potocznej: chorzy umysłowo (np. na paranoje), chorzy psychicznie (np. na choroby dwubiegunowe). Optymalnie jest układać te dwie, zazwyczaj zdrowe a zawsze niezbędne, funkcje ludzkiego życia w „dobrych wzajemnych relacjach”. Rozstrój psychiczny (emocjonalny) może nastąpić bez uszczerbku dla intelektu, ale czy rozstrój umysłowy może nie poruszyć afektywności? Bywa, że wybitnym intelektualistom zarzuca się obłęd, a tymczasem w tych wypadkach oprawcy pastwią się nad nową, śliczną myślą, której w takim nieszczęściu tylko filozofia jest w stanie nie zadeptać, albo nie wyśmiać udowadniając poszkodowanym, że jest… poprawna. Czasem wtedy niespodziewanie wynurza się potworny potwór oszczerstw: „Jeśli poprawna, to w takim razie czyja. Przecież oczywiste jest, że nie twoja!”
Na ten czas
Uwaga! Nadbiega zgraja prowokatorów...
Dzikim noskiem zerwały darń
Ukryły się natomiast kretoświerszcze
Nie wszędzie
RK, 6 października 2026 r.