Po czasach totalitarnych, w których byliśmy poszkodowanymi, nie doszliśmy jeszcze do siebie, gdyż na takie uzdrowienie w takich skalach czasu zniewoleń i różnic kulturowych, które oferowali zniewalający potrzeba naprawdę wielu lat i pokoju, a więc także spokojnego życia, a tego wciąż nie ma. Wtedy dopiero można się zastanawiać i może coś zmieniać. Chyba Św. Teresa od Jezusa uczy, że w utrapieniach nie podejmuje się życiowych decyzji. Podobnie poucza św. Ignacy Loyola. Czeka się, aż utrapienia, które mogą mieć wpływ na ważne, życiowe decyzje przeminą. W utrapieniach zawsze najlepiej więc wołać o ratunek do Pana Boga i podejmować te decyzje, które najbardziej wyglądają na zgodne z wolą Bożą. To znaczy, że trzeba powstrzymać spory z Bogiem w tym czasie, a wybrać pokorę.
Jednym z założycieli Unii Europejskiej był Sługa Boży Robert Schuman (1886–1963). Św. Jan Paweł II popierał nasze wejście i bycie w UE. To są DOBRE KORZENIE, a nie złe.
- Proszę zobaczyć, co dla nas zrobił Książę MIESZKO I przyjmując chrzest, wybierając dla nas kulturę, a w religii obrządek, przez Czechy, a następnie sporządzając dokument DAGOME IUDEX, którym zhołdował Polskę Papiestwu, co jest ewenementem w całej historii. Nasz pierwszy władca powinien być Sługą Bożym za ten dokument.
- Proszę zobaczyć, jaką kulturę tworzyli król Bolesław Chrobry, a potem następni króle Polski, w tym kobieta, która, choć krótko, również była królem Polski, a nie tylko żoną króla — św. Jadwiga Andegaweńska. Ta święta kobieta poświęciła w młodości osobiste szczęście, ale nie porzuciła własnych korzeni kulturowych i religijnych.
- Państwa UE są jak Siostry i Bracia (to przecież w większości te państwa, których władcy przyjęli chrzest w czasach, kiedy władca = państwo; proszę, zobaczcie mapę Europy z czasów Justyniana, kiedy przyjął chrzest tuż przed swoją śmiercią). My nie jesteśmy najmłodsi i głupsi, ale — mam takie trwałe przekonanie — tacy, co do naszej prawdziwej tożsamości, którzy mogą i nieraz bywają prawdziwym podmiotem podmiotowych wzajemnych relacji.
- Teraz jesteśmy jak dobrej wiary nastolatka, która chce się wyprowadzić, żeby pokazać, co jest na pewno dobre, a co na pewno złe. To się nie ma szans udać, w sytuacji, gdy na zewnątrz szaleją burze! Nie może jej się dobrze ułożyć po takim wyprowadzeniu, gdyż będzie zbyt słaba i sama.
- Jeśli Unia Europejska nie jest taka, jak sobie wyobrażaliśmy, być może oczekiwała lub oczekuje, że chociaż my będziemy. Nasza obecność w UE to nie jest wybór, ale potwierdzenie prawdy. Dlaczego w naszych czasach zawsze wybiera Polska rolę ofiary? Dlaczego nie rolę bardzo mądrej, młodszej siostry, której wszyscy chętnie słuchają i przynajmniej doceniają jej poglądy? To jest bardzo dużo: być wysłuchanym, docenionym za odwagę, kulturę osobistą i różnicę poglądów. Pan Bóg obdarzył nas, ludzi, czasem, więc my też powinniśmy się obdarzać nawzajem czasem. Potrzeba relacji, żeby można było praktykować katolicką zasadę pomocniczości.
- Czym innym jest wyrażać inne poglądy, negocjować i mediować, a czym innym odejść. Owszem, można straszyć odejściem, jak się jest taką nastolatką, ale tylko wtedy, kiedy wiadomo, że najbliższa rodzina nie pozwoli odejść!
- Proszę spróbować wziąć pod uwagę także i to, że pojawi się wtedy ryzyko, że odejście — jeśli będzie z woli społeczeństwa — będzie odejściem na zawsze.
- Ale my nie jesteśmy państwem mocarstwowym, więc i tak ktoś inny będzie próbował wywierać na nas swoje wpływy, gdyż ZAWSZE najważniejsze karty rozdają państwa mocarstwowe. Nie będzie to już nasza najbliższa rodzina, ale bardzo dalekie kuzynostwo, o różnicach nie tylko kulturowych, ale też TEOLOGICZNYCH.
- My, Polacy, jesteśmy od 2004 roku PRZYWRÓCENI naszej pierwotnej tożsamości; to żywe, choć nieraz bardzo trudne, ale jednak trwałe więzi rodzinne, w których — jeśli kogoś brakuje, tworzy się prawdziwy i słuszny niepokój o tego, kogo brakuje i rzeczywisty wakat. Proszę sobie przypomnieć, że proces wchodzenia do UE był długotrwały, żmudny i społeczeństwo było edukowane o tym, jakie jakości i jakie wartości w referendum wybiorą, a także o prawdzie co do tożsamości kulturowej, decydując się na przystąpienie do Unii Europejskiej.
- Moim osobistym zdaniem nam nie wolno porzucić Unii Europejskiej; także dlatego, że najprawdopodobniej oni na nas liczyli. To były czasy św. Jana Pawła II, więc oni na nas liczyli, widząc Jego świętość. To będzie krzywdą także dla UE! Rzeczywiście grzeszy ciężko przeciw ludzkiemu życiu i ludzkiej godności, ale mówi o tym, więc można próbować mądrze przekonywać. Właśnie Unia Europejska nie jest inną, niż nasza kulturą. To, co do nas przyjdzie po wyjściu z UE, będzie nowym brakiem dostępu do informacji i znów nie naszą kulturą, którą tym razem już będziemy mieli obowiązek przyjąć, czy nam się to będzie podobało, czy nie. Przecież łatwo wydedukować współczesne religijne współzawodnictwo po schizmie w 1054 roku i po jaskółce za pontyfikatu Papieża Franciszka. Czy pomogą nam bronić się i trwać samotnie w naszej tożsamości kulturowo-religijnej nasi duchowi kuzyni (państwa chrześcijańskie zachodnie spoza UE)? Trudno przewidzieć, może tak, ale ryzyko zwiększa się, że nie.
- To, co może nas spotkać po tego typu wyprowadzce, nie jest zmianą na gorsze, jest końcem nas aż po nowe wskrzeszenie, co gdyby się nam jednak przydarzyło, będzie znów modlone dla nas przez zachodnioeuropejskich katolików, jak również innych ludzi rzeczywiście dobrej woli, przy naszej nowej nieprzytomności, ale zajmie nowe dziesiątki, a może nawet setki lat.
- Referendalne zapytanie skierowane do polskich obywateli o dalsze pozostawanie w Unii Europejskiej, ale krótko po przyjęciu uchodźców, z których część przyjęła lub przyjmie nasze obywatelstwo, jeśli nowi nasi obywatele w czasie tego typu referendum będą mieli bierne prawo wyborcze, nie tworzy możliwości uzyskania prawdziwej odpowiedzi w metodzie większościowej.