Coś o Polsce od Renaty 11 marca 2026

Gdyby ktoś mi powiedział, że mogę z pomocą tylko jednej fotografii powiedzieć coś o Polsce, jeśli chcę, byłaby to fotografia, którą przedstawiam poniżej:

Portal romański, kolegiata w Wiślicy.

Na tym zdjęciu dobrze widać to, co wielu ludzi próbuje wypierać z polskiej, europejskiej i światowej świadomości, z ogólnoświatowego banku wiedzy o Polsce, a naprawdę nie wolno o tym zapomnieć. Jest w tym zrekonstruowanym romańskim portalu ogromna ilość prawdy o nas, Polakach: jesteśmy rzeczywiście narodem przykościelnym, który na dodatek jest całkowicie zanurzony w kulturze chrześcijaństwa zachodniego.

Nie chodzi tylko o obrządek, ale także o decyzję, żeby przyjąć wyraźne wpływy sztuki europejskiej zachodniej

Na dodatek kto usuwa znaczenie duchowe tej rzeczywistości, również mija się z prawdą. Duchowe znaczenie tej rzeczywistości jest przyjęciem łaski z zewnątrz. Przyjęliśmy łaskę z zewnątrz, zapraszając i tworząc sprzyjające warunki twórczości wybitnym artystom zachodnim w różnych okresach naszej historii (dla architektów, rzeźbiarzy i malarzy) do tworzenia w Polsce, co dla nas jest barierą ochronną przed ezoteryką.

Nie odrywajcie nas od nas samych; ani środek, ani wschód nie jest naszą kulturową tożsamością; to didaskalia naszej kultury, a nie rdzeń

Dobrze widać na tym portalu ile się zachowało z pierwotnej warstwy architektonicznej pewnej słynnej kolegiaty. To jest ta prawda, której próbuje się zaprzeczać, a niestety takie są proporcje, więc mniej się zachowało, a więcej jest zrekonstruowane. Tak potwornie jesteśmy zniszczeni, ale jesteśmy częścią kultury zachodniej (po sztuce wczesnoromańskiej i romańskiej przyszedł do Polski gotyk cysterski, a potem pojawił się włoski renesans, w dalszej kolejności: manierystyczne ślady i przepiękny stylowo i programowo barok, a następnie te didaskalia, które przezwyciężały dopiero różne eklektyzmy pośród różnych secesji, w czasach nowszych: światopogląd oparty na konflikcie wytworzył opozycyjną parę modernizmu i postmodernizmu, którą na szczęście wciąż szturcha dość stabilna awangarda, ale szansę na wyruszenie w drogę tworzy dopiero sztuka przejrzysta, której program artystyczny jak najbardziej może stać się znakiem naszych czasów także w architekturze, gdyż jest bardzo pojemny, a wyzwala twórczość z różnego typu okropieństw, czyli z makabry różnego rodzaju traum, które rzekomo obowiązkowo trzeba wmontować w nową sztukę). Na dodatek to, co zostało zrekonstruowane, uwodzi funkcjonalizmem, który też jest pełen elegancji i prostej urody, ale nie funkcjonalizm jest prawdą o nas. Oprócz tego płacimy niezasłużenie za wysoką cenę za naszą uprzejmą narodową gościnność.

Kultura środka tworzy się w Polsce mniej więcej od XIX wieku, ale nie od samych początków naszych dziejów

Zauważyłam jeszcze jedno niebezpieczeństwo, jeśli chodzi o wzajemne niezrozumienie, tym razem międzykontynentalne, ale można je szybko zażegnać uzupełnieniem informacji: w Europie kultur chrześcijańskich zachodnich jesteśmy ogromnie przywiązani do historycznych autentyków. Rzeczy nabierają wartości w naszych oczach wraz z upływającym czasem. Rekonstrukcje nas nie urządzają, tzn. nie uważamy, że mogą być bezstratne. Nie przepych, ale zachowana warstwa pierwotna i jej obiektywna jakość artystyczna ma dla nas pierwszorzędne znaczenie. Przykładem świadka naszej kulturowej warstwy pierwotnej są właśnie zachowane/uratowane rzeźbione fragmenty widoczne na powyższym zdjęciu.

Proszę spróbować zauważyć także i to, że warstwa pierwotna kultury to nie tylko jej daleka przeszłość wraz z jej świadkami, które trzeba chronić, ale też aktualne decyzje związane z architekturą, malarstwem, również rzeźbą, jeśli są w pełni zgodne z tymi świadkami i prawdą chronologicznej przeszłości. Nawiązania, inspiracje, fascynacje, zainteresowania, a nawet sama wymiana artystów w czasach najnowszych, jeśli trafiają w prawdę o prawdziwej tożsamości kulturowej i czerpią z niej, niosą tę prawdę następnym pokoleniom, tym sposobem pozostając tą samą warstwą pierwotną.

***


Kultury chrześcijańskie, które wytworzyły decyzje o przyjęciu chrztu władców danych państw, pewnie będą żywe zawsze, choć nie zawsze będą widoczne. Tak się przecież dzieje w historii. Można to odczytać z zachowanych źródeł. Ale do prawdy o tożsamości kulturowej lgnie się jak do prawdy odnalezionej w encyklice papieskiej. Zauważyłam taki nieuproszony znak prawdy (duchowy smak prawdy), czytając już wiele lat temu (2010) encyklikę Fides et Ratio św. Jana Pawła II. Idąc tropem takiego smaku myślę, że pomocą w zakończeniu wojen w kulturach chrześcijańskich może być studiowanie przyjętych kultur i granic państw chrześcijańskich w czasach panowania władców, którzy przyjęli chrzest, jeśli w tym czasie osoba władcy była tożsama z państwem. Dlaczego? Ponieważ, ze względu na naturę sakramentu chrztu, to jest początek dziewiczy, a dziewictwo i dziewiczość to dwie najsilniejsze rzeczywistości duchowe w jakich ludzie mogą żyć na tym świecie.

Kultury chrześcijańskie zachodnie różnią się od siebie

Najlepiej widać te różnice na ich styku, ponieważ wtedy pojawia się albo więcej osobistej akceptacji, albo jakiegoś rodzaju sprzeciw. Wtedy coś w nas samych wzmacniamy, a coś innego osłabiamy, modelując własne preferencje, a nawet styl. Inni robią dokładnie tak samo. Jak niewielkie są to korekty widać dopiero po dłuższym czasie, gdyż w innej sytuacji brakuje dystansu, ale wpływy to tylko didaskalia.

Feliks Koneczny zwrócił uwagę na nieporozumienia, które mogą pojawić się na styku kultur chrześcijańskich zachodnich i bizantyńskich, tym bardziej że zaliczył te drugie aż do odrębnej cywilizacji (z tym na pewno można polemizować, praca naukowa Konecznego to nie Pismo św.) twierdząc, że to cywilizacje walczą między sobą. To był wybitny naukowiec.

Moje myśli nie są poparte naukową metodologią, ale gdybym mogła zająć się badaniem zjawisk kulturowo-cywilizacyjnych, skłaniałabym się do hipotezy o tym, że prawdziwych cywilizacji mamy tylko 3. W nich i poza nimi mieści się sporo różnych kultur, a niektóre z nich ze względu na wybitne osiągnięcia wtedy zaliczylibyśmy również do cywilizacji, choć nie spełniałyby ich wszystkich kryteriów, gdyby została obroniona hipoteza o trzech cywilizacjach.

W tej hipotezie te trzy cywilizacje nie walczą między sobą, gdyż mają do siebie nawzajem trały duży dystans, a trwały duży dystans sprawia skutek wzajemnego obdarzania się szacunkiem. Walczą natomiast kultury! Jeśli tak jest rzeczywiście, to pomocą w tonizowaniu tych nieporozumień mogą być informacje o tych różnicach. Wtedy dopiero dochodzi się do słusznych wniosków, że OBIE STRONY NIEPOROZUMIENIA MAJĄ DOBRĄ WOLĘ, ale nie rozumieją się na tyle, żeby ta prawda o dobrej woli przedostała się na stałe do świadomości negocjatorów czy mediatorów i służyła pokojowi, kończąc tym samym wojny.

***

Na zakończenie warto zachować czujność, patrząc znów na to zdjęcie powyżej. Trzeba przecież pamiętać, że nie jest wpływem kultury na kulturę tworzenie ubytków, choć może być nim opracowana i ustalona metoda przywracania zachowanych fragmentów warstwy pierwotnej (1. można ocalałym fragmentom przywrócić życie, co akurat zostało zrobione w przypadku tej konserwacji i jest w Polsce bardzo udane, ale: 2. można było zdecydować eksponować te fragmenty w nowym, regionalnym muzeum a portalowi nadać współczesną jakość, jak również: 3. można było wszystko zrekonstruować, a tylko w dokumentacji zaznaczyć fragmenty pierwotne). W tym sensie chciałabym dodać i to, że odezwał się we mnie już nawet niepokój konserwatorski o materie, których nie ma, a były zabytkową przestrzenią wewnątrz różnych zabytkowych budynków; te materie giną w czasach, w których ceni się jako zabytek tylko zewnętrzną zabytkową „skorupę”, tworząc we wnętrzach nową awangardę.

Polskie przywiązanie do wolności osobistych nie jest naszym narodowym grzechem, ale brak wiedzy o tym czym jest taka wolność może okazać się grzechem

Kiedy przed wielu już laty chodziłam na wykłady o Bożym Miłosierdziu do Faustinum, stowarzyszenia czcicieli Bożego Miłosierdzia, dowiedziałam się m. in. o tym, że Pan Bóg ma przymioty, a o Bożych przymiotach można mówić jak o samym Panu Bogu. Można więc mówić, że Bóg jest Miłosierdziem, że Bóg jest Mądrością, że Bóg jest Wolnością, że Bóg jest Opatrznością itd. Po latach wymyśliłam, że chyba najbardziej Polakom przydałoby się, oprócz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Sanktuarium Bożej Opatrzności, Sanktuarium Bożej Wolności. Modlilibyśmy się w takim jeszcze jednym sanktuarium o światło Ducha Świętego dla nas potrzebne do zrozumienia, czym jest prawdziwa, chciana przez Pana Boga, wolność osobista. Może byłoby to wotum pokutne Polaków (nie tylko narodu polskiego, ale pokuta — z przeproszeniem — obywatelska; bezpieczna dla świeckości państwa polskiego, raczej przychylna dla mniejszości narodowych i różnych kosmopolitów), a pokuta byłaby tu rozumiana, jak wyjaśniał św. Ojciec Pio, czyli jako trwanie w dobrym po nawróceniu. Gdyby ktoś był zainteresowany ideowym projektem takiego sanktuarium, pierwotnie pomyślanym na krakowskie Błonia, proszę do mnie napisać. Taki projekt już od kilku lat istnieje.